KOCHANA CAŁA RODZINKO:

Pokoj i Dobro !!!

Z pasją i niesamowitą radością bardzo gorąco i tropikalnie pozdrawiam z bliskiej Afryki Północnej. To już 24 rok jak rozpoczynam ciągle na nowo misję wśród muzułmanów. Tym razem jako proboszcz tak chrześcijan jak i muzułmanów. Stary proboszcz o. Manuel wrócił do Hiszpanii. I zostałem mianowany na czas nieograniczony odpowiedzialnym parafii świętych Męczenników Franciszkańskich w Marrakeszu.

 W tym roku doświadczył nas “ząb czasu” z kościołem parafialnym, który liczy sobie prawie 100 lat od powstania i nie był jeszcze odnawiany. Ciągłe opady deszczów w listopadzie i grudniu zeszłego roku zniszczyły strop i część dachu jest do naprawy. Dwa lata temu trzęsienie ziemi dało się odczuć w tej części Maroka i nasz klasztor potrzebuje naprawy. Nic dodać, nic ująć: „zakasać rękawy i do roboty” jak powiadali nasi dziadkowie.

Powoli zaczynam pisanie projektów, listów, próśb do całego świata. Odpowiedzi nie będą tak szybkie, bo odbudowywanie kościoła w kraju muzułmańskim, nie jest priorytetem dla wielu organizacji.

Z jednej strony Maroko kusi turystów swoimi ofertami do odwiedzenia tego kraju (a jest, co zobaczyć…) a z drugiej strony gra z Europą, szczególnie z Hiszpanią w przerzucaniu swoich rodzin i dzieci na stronę europejska. Nikomu nie umknął słynny atak na Ceutę,.granicznego miasta od ponad 400 lat należącego do Hiszpanii. W jednej nocy wtargnęło do miasta 70 tysięcy ludzi. Totalny brak kontroli i chaos wokół tematu migracji. Manipulacja na wszystkich frontach. Nawet w kościele powstało niemałe zamieszanie.

W tych dniach gościłem w klasztorze i w parafii wiele pielgrzymów z całego świata. Marrakesz dla nas franciszkanów jest nasza pierwsza misja już za życia jego założyciela świętego Franciszka z Asyżu. To były wspaniałe chwile: rozmów o Panu Bogu, o wierze chrześcijańskiej i muzułmańskiej, modlitwy, sprawowania Eucharystii, wspólnych posiłków przygotowywanych na przemian.

Łaską Królewską zostało objętych wielu więźniów różnych narodowości. W 25 rocznicę rządów króla Mohameda VI z więzień zwolniono 30 tysięcy osób. Ciagle pracuje w wiezieniach Maroka. Potrzeba dużo cierpliwości i pokory. Każdy z uwiezionych nosi w sobie człowieczeństwo i znak Bożej obecności. Pomagam jak mogę i jestem z nimi każdego w czwartki i piątki.

Za dwa tygodnie konczy się czas wakacyjny. Dla mnie to był czas ostrej pracy. Moi bracia franciszkańscy wyjeżdżali na wakacje a ja towarzyszyłem parafii spełniając rożne obowiązki. Cały miesiąc miałem kuchnię polska, bo sam sobie gotowałem. „Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz”. Od września dzieci udadzą się do szkoły. Rozpocznie się nowy rok pracy i służby na rzecz ubogich, dokształcanie młodzieży z rodzin wielodzietnych i trudnych, katecheza, sakramenty. Pomoc osobom starszym z problemami zdrowotnymi i mieszkalnymi.

    “Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”, czyli inaczej mówiąc, “umywać nogi ludzkości…” – to nasza, moja codzienna misja w kraju muzułmańskim.

                                                                           Symeon ofm