Franciszkanie pracują w Maroku od 800 lat. Zajmujemy się przede wszystkim szkolnictwem, sytuacjami
skrajnego ubóstwa, Dziećmi Specjalnej Troski (Chorzy z zespołem Downa). Pracujemy na rzecz ubogich,
prowadzimy szereg stowarzyszeń we współpracy ze świeckimi. Wielkim polem działania jest migracja
ludów Afryki Czarnej, których tranzyt przebiega przez Maroko.
W naszych Centrach Edukacyjnych mamy cały system formacji profesjonalnej i językowej. Wśród
1700 uczniów 98% to muzułmanie. Do naszych szkół chodzą normalni muzułmanie. Rodziny
fundamentalistyczne nigdy by nie zapisały swoich dzieci do szkoły katolickiej. Dobry muzułmanin szuka
odpowiedniej edukacji dla swoich dzieci, a to oznacza, że nie będzie ona polegać tylko na przekazywaniu
wiedzy, ale również będzie kształtować charakter, wychowywać.
Podchodzimy z szacunkiem do ich wiary. Choć wynika to też z koncepcji naszej misji w świecie
arabskim, która się zmieniła. Nie chodzi o nawracanie, liczbę chrztów itp., ale o to, by tych ludzi
ewangelizować – sprawić, by żyli pewnymi wartościami, które wynikają z Ewangelii. Moje
doświadczenie pokazuje, że ten sposób życia, który można nazwać chrześcijańskim, jest również bliski
im samym. Widzą, że te wartości pomagają im lepiej żyć własnym życiem, w relacji do rodziny i
społeczeństwa.
Nie organizujemy wspólnych modlitw międzyreligijnych, ale na pewno wymieniamy wiele doświadczeń
duchowych. Prowadzimy ruch dla młodzieży, w który zaangażowani są uczniowie wyznający obie
religie. Podczas spotkań i wyjazdów jest tam moment refleksji, wspólnej medytacji, w którym
uczestniczą wszyscy. Staramy się wprowadzać w naszych praktykach edukacyjnych elementy
franciszkańskiej formacji, czyli rachunek sumienia, medytacja. Rozmawiamy o Panu Bogu. To są rzeczy,
które są dla nas wszystkich wspólne.

Bóg jest jeden. Wierzymy w to my, chrześcijanie, i
wierzą w to oni, muzułmanie. Są tylko różne drogi
do Niego, są różne historie o Nim. Oczywiście,
trudno jest powiedzieć to bez żadnego tłumaczenia
– czytając historię Ewangelii i historię Koranu,
znajdziemy dwie różne opowieści. Dogmaty są
znacznie różne. Ale praktyka poszczególnych osób,
codzienna relacja z Bogiem, niekoniecznie.
Dialog międzyreligijny wynika z kultury
europejskiej. Pojęcie dialogu nie funkcjonuje w
Maroku tak jak w Europie. I często niestety jest
prowadzony tylko z jednej strony. Drudzy nie czują takiej potrzeby.
W islamie jest jasno powiedziane, że religia muzułmanów jest jedyną prawdziwą wiarą i pomożemy
innym, nawracając ich na islam, bo to jest dla nich zbawienne. Taka logika jest głęboko zakorzeniona w
islamie. Dlatego dialog dla muzułmanina najczęściej ma prowadzić do nawrócenia tego drugiego, który
nie jest jeszcze wyznawcą islamu. Pytanie, czy to w ogóle jeszcze jest dialog.
Dialog, który polega na spotkaniu z szacunkiem, pragnieniu poznania drugiego i odkrycia wartości,
którymi żyje inny, jest niezwykle ważny w dzisiejszych czasach. Przyszło nam żyć razem, obok siebie. I
musimy nauczyć się żyć razem. Ale ta druga strona też musi go tak rozumieć, choć nie oczekiwałbym, że
szybko do tego dojdzie. Przy czym dotyczy to całego Bliskiego Wschodu – nie tylko muzułmanów, ale i
chrześcijan, którzy ze względu na swoją trudną historię, zamknęli się na to, co z zewnątrz.

Moje spotkanie z muzułmaninem opiera się przede wszystkim na relacji w obrębie kultury. Poznajemy
ich zwyczaje, jedzenie, sposób modlitwy – również w Europie. Coraz więcej osób dostrzega, że islam nie
jest jednolity – nawet w Maroku muzułmanie żyją na dziesiątki różnych sposobów. Ważne jest, by w
takich spotkaniach doświadczyć tego, kim tak naprawdę może być wyznawca innej religii.

Bardzo ważne jest, by nauczyć się żyć razem. Po prostu.
Jest to wyzwanie, ale to właśnie z nim musimy się dziś zmierzyć.
Ostatnio jedna z chrześcijańskich mam opowiadała mi historię z pierwszej klasy. Jej synek zapytał ją: „a
kim są muzułmanie?”, „dlaczego Ahmed chodzi na inne lekcje religii niż ja?”. Mamy też ruch
eucharystyczny dla chrześcijańskich
dzieci. I muzułmańscy chłopcy, a
nierzadko ich rodzice, mają pretensje,
dlaczego nie przyjmujemy tam
wszystkich.
Oczywiście, takie spotkania jak w
naszej szkole są niemożliwe w wielu
środowiskach. Ale są one bardzo
ważne, choć przecież mają miejsce w
przestrzeni niereligijnej. Jednak
przyjaźnie, które zawiązują między
sobą nasi uczniowie – chrześcijanie z
muzułmanami – trwają całe życie.
symeon